1/10

Pawel

1. Co Ci się najbardziej podoba w bieganiu? A za czym w ogóle nie przepadasz?

Nie ma jednej jedynej rzeczy, którą najbardziej lubię w bieganiu. Za każdym razem jest to cos innego. Przy długim wybieganiu masz mnóstwo czasu na różne przemyślenia, po powrocie przepływ endorfin sprawia, że masz ochotę na więcej ruchu.  Poza tym to sport, w którym starsi na równi rywalizują z młodziakami. Podczas biegania pracują wszystkie mięśnie. Spalamy nadmiar tkanki tłuszczowej. Uwielbiam, kiedy jestem wyczerpany, mam satysfakcję z wykonanego treningu.
Jedyne, czego nie lubię to moment powrotu do domu, bo wiem, że na następny trening będę czekał do następnego dnia

2. Jak, według Ciebie, wyglądają idealne warunki podczas treningu i podczas zawodu?

Dla mnie idealne warunki są wtedy, kiedy biega się ciężej. Nie potrzebuję pięknej pogody, równej nawierzchni czy malowniczej okolicy. Lubię jak warunki są wymagające. Mróz, śnieg czy wiatr sprawiają, że w trening trzeba włożyć więcej determinacji. Poza tym niska temperatura sprawia, że nie czuję bólu kolan, który dokucza mi podczas biegania. Jednak w samych zawodach jak większość startujących preferuję warunki, w których biega się łatwiej. W maratonach zależy mi na osiągnięciu korzystnego wyniku, więc najlepiej, gdy temperatura powietrza ma nie więcej niż 15, 16 stopni. Nie lubię biegać po kostce, więc dobrze, gdy nawierzchnię stanowi asfalt. Ogromnym plusem zawodów jest możliwości zwiedzenia najatrakcyjniejszych miejsc miasta.

3. Jakie jest twoje największe marzenie biegowe? A jeżeli miałabyś wszystko dla spełnienia nawet najbardziej szalonych marzeń związanych z bieganiem? Co w takim razie to mogłoby być?

Mam kilka marzeń związanych z bieganiem, największym jest możliwość biegania bez kontuzji jeszcze długie, długie lata. Mam nadzieję, że uda mi się wystartować w przyszłorocznej edycji Ice Baikal Marathon, zawodach odbywających się na Syberii po zamarzniętej tafli jeziora Bajkał. To jeden z 10 najtrudniejszych maratonów na świecie. Ponadto chciałbym ukończyć jak najwięcej maratonów w europejskich stolicach, a z marzeń nieosiągalnych wydaje mi się ukończenie Spartathlonu 

 

4. Opowiedz o najtrudniejszym treningu, który miałeś. Jaki, według Ciebie, był rezultat? Jaka była najcenniejszą wiedza po tym treningu?

Najciężej biega się w śniegu, kilka lat temu miałem okazję przebiec treningowo półmaraton w śnieżycę. Wiatr ze śniegiem uniemożliwiał patrzenie w przód, zamarznięte kałużę stanowiły ryzyko upadku, a buty z czasem przemokły. Cięższy bieg to próba charakteru, więc za każdym razem sprawdzam czy nadal mam motywację do treningu.

5. Która część ciała jest najważniejsza dla Ciebie,  jeżeli chodzi o proces biegania: jakiej części ciała jesteś najbardziej wdzięczny, dlaczego?

Najważniejsze są oczywiście nogi, a dla mnie w szczególności uda, więc nim poświęcam najwięcej czasu podczas treningu i regenerację. Podczas startów czuję, że drzemie w nich ogromna rezerwa, gdy jestem już podmęczony. Gdy nie biegam to wykonuję ćwiczenia na siłowni, gram w piłkę lub koszykówkę. 

6. Czy miałeś zajęcia sportowe kiedy byłaś dzieckiem? Czy bieg był wśród wymienionych zajęć? Jeżeli nie, dlaczego zdecydowałeś zacząć biegać? I w jakim wieku to się odbyło?

W wieku 7 lat zacząłem trenować karate, a na podwórku oczywiście jak wszystkie dzieci biegałem za piłką. W gimnazjum zacząłem przygodę z koszykówką, w liceum rozpocząłem treningi taekwon-do, które z powodzeniem kontynuowałem na studiach. Liczne kontuzje kolan i bioder czego następstwem były operacje sprawiły że musiałem zrezygnować ze sportów walki. Biegać zacząłem bo brakowało mi ruchu. Po 3 miesiącach biegania w 2013 r. wystartowałem w pierwszym maratonie, miałem wtedy 27 lat, za 2 tygodnie w Madrycie przebiegnę swój ósmy maraton.

7. Jakie są uczucia przed samym startem i po mecie? Co dla ciebie jest niezbędne, żeby czuć się dobrze, stojąc w strefie startowej? Co zawsze robisz po zawodach?

Atmosfera przed samym biegiem jest niepowtarzalna. Właściwie tego uczucia nie da się podrobić, ani dosłownie opisać. Polecam doświadczyć tego osobiście i to niekoniecznie w ogromnym biegu masowym. Tłumy biegaczy czekają w euforii na sygnał w swoich strefach. W powietrzu unosi się zapach maści rozgrzewających, tłumy kibiców obserwują coraz bardziej podnieconych biegaczy. Coraz większe nerwy. Ale później jest już tylko lepiej. Kiedy zaczynam biec adrenalina opada i pojawia się dopiero na mecie. Zbliżając się do mety poziom wyczerpania jest niesamowity, ale świadomość, że mam za sobą 40 km dodaje odwagi. Wiem, że za chwilę moje ciężkie i obolałe nogi wreszcie poczują ulgę. Moment wbiegnięcia na metę  jest jak jedną z przyjemniejszych uczuć jakie doświadczyłem w życiu, nie można tego z niczym porównać, ale satysfakcja jest duża. Wtedy gdy uzyska się upragniony rezultat tym bardziej. Obojętnie czy to osiągnięcie życiówki czy po prostu ukończenie biegu. Po zawodach przede wszystkim wyczekuję znajomych, z którymi zawsze umawiam się po biegu. Dopiero później jest czas na odpoczynek i regenerację. Przez pierwszą 1-2 h nie mam nawet ochoty jeść choć ubytek energetyczny jest ogromny, płyny uzupełniam pijąc wodę i napoje izotoniczne małymi łyczkami. Marzę wtedy o tym by żeby usiąść i w spokoju odpocząć po biegu opowiadając o przeżyciach i wrażeniach, towarzyszących mi podczas maratonu. 

 

8. Czy coś zmieniło się w twoich poglądach na bieganie od początku zajęć?

Od samego początku wiedziałem, że bieganie jest cięższe niż się wydaje. Trzeba pamiętać o rozgrzewce przed i o rozciąganiu po. Robiąc dłuższe dystanse warto zainwestować w porządne buty i ciuchy. Chcąc uzyskać lepsze wyniki zacząłem dbać zwracać uwagę na to, co jem i przestałem pić alkohol. Starty w zawodach wymagają pilnowania wagi i prowadzenia zdrowego tryby życia. Teraz wiem, że ten sport to nie tylko założenie butów i wyjście na dwór. Żeby osiągnąć swoje cele trzeba zwracać uwagę na masę szczegółów. 

 

9. Jaki cel, który postanowiłeś sobie osiągnąć na początku, z perspektywy czasu wydaje się zbyt zaawansowanym, a może nawet wcale nie do osiągnięcia?

Nie ma takiego celu. Na początku mojej przygody z bieganiem pierwszym celem było przebiegnięcie maratonu. Wiedziałem, że to ciężkie zadanie, ale do zrobienia. Później zapragnąłem przebiec kolejny i jeszcze jeden i… cały czas chcę więcej. Teraz przebiegnięcie maratonu nie wydaje się być czymś niezwykłym. Oczywiście mam świadomość, że do królewskiego dystansu należy zachować duży respekt. 42 km to kilka godzin ekstremalnego wysiłku. Podczas zawodów może zdarzyć się wszystko. Ale jeśli zdrowie pozwoli to na pewno ukończę jeszcze niejeden maraton.

 

10. Jaki cel masz teraz? Co Ci w nim zachwyca?

Właściwie za każdym razem po prostu chcę dobiec. Obojętnie czy to krótki trening biegowy czy start w maratonie. Każdy cel jest inny. Moim kolejnym startem jest maraton w Madrycie, chciałbym w nim pobić mój życiowy rekord, czyli 3 h 57 min. Oczywiście targetem podstawowym jest ukończenie biegu. W zawodach w dużych europejskich miastach podoba mi się to, że można je zwiedzić biegnąc, na trasie kibicuje masa ludzi, atmosfera jest świetna. Jest to często wielkie święto, które celebrują mieszkańcy. Następnym celem jest maraton po zamarzniętym jeziorze Bajkał, ale będę mógł zrealizować go dopiero za rok.

  • Black Instagram Icon

@2020 Anna Shilonosova